Woda rozprysła się dokoła, zmoczyła jej ręce.

rzydziestymi urodzinami.

Bentz analizował wszystkie wydarzenia ostatnich godzin, rozkładał je na czynniki
chociaż nie potrafiła dochować wierności. Zmagasz się z emocjami, które od ponad dziesięciu
– Och, nie myśl sobie, że będę lepiej usposobiona, bo się bawisz w pokojówkę –
tylko kobietę do niej podobną, a ponieważ w ciągu dnia wydawało mu się, że ją zobaczył,
– Proszę bardzo – szepnęła. Schowała telefon do kieszeni, włożyła okulary
Był świadom, że widział Jennifer nie tylko kilka tygodni temu, właśnie tu, i wcześniej, w
Odsunęła się i zaprowadziła go do saloniku, w którym czas się zatrzymał pod koniec lat
Hayes na moment zamknął oczy i zaraz znowu uniósł powieki. Rzeczywiście. To
- Będą nam potrzebne nazwiska. - Oczywiście... ale... on... on prowadził interesy w mieście. Niektóre z nich zakończyły się fiaskiem. - Głowa jej pękała, jakby nagle mózg przestał mieścić się w czaszce. - Cierpiał na depresję? - Josh? Na depresję? Nie wiem. Byliśmy... byliśmy w separacji... ale przecież na pewno to już wiecie, skoro tutaj jesteście. Nie mieszkaliśmy... nie mieszkaliśmy razem od jakichś trzech lat. - Cała zdrętwiała, próbowała zachować spokój. Bez powodzenia. Nagle zrobiło jej się słabo... ciemno przed oczami. - Proszę usiąść, pani Bandeaux. - Dobiegł ją daleki głos. Kobieta chwyciła ją za ramiona i zaprowadziła do salonu. Caitlyn miała nogi jak z waty. - Mój mąż... chciał wystąpić o rozwód. - Gdyby tylko udało jej się zachować spokój do odjazdu policji, gdyby tylko dali jej czas na zastanowienie się. Pozwoliła posadzić się na kanapie. - A pani? - Co ja? - Czy chciała pani rozwodu? - Nie wydaje mi się, żeby mogła teraz na to odpowiedzieć - powiedziała cicho policjantka. Ale Caitlyn chciała odpowiedzieć. Chciała mieć już to przesłuchanie za sobą, jak najszybciej. - Ja... ja myślałam, że znów możemy być razem, ale... - Poczuła łzę na policzku. Josh. Nie żyje? Zdrowy, energiczny, chwytający życie za jaja, Josh? Nie... nie mogła uwierzyć. To niemożliwe. Rozpłakała się na dobre. Ktoś, pewnie ta kobieta, podał jej chusteczkę, stłumiła szloch, ale łzy wciąż spływały strumieniami po twarzy. - Czy miał kłopoty finansowe? - Nic mi nie wiadomo. Nic konkretnego. - Ale zawsze brakowało mu pieniędzy. Zawsze cierpiał na chwilowy brak gotówki, zawsze przecież pożyczał od ciebie. - Czy był z kimś związany? Wiedziała, że o to zapytają. Nie wiedzieć czemu wspomnienie niewierności męża przywróciło jej zdolność logicznego myślenia. - Tak - przyznała i poczuła ból. Czym innym było żądanie rozwodu, a czym innym afiszowanie się z kochanką. - Nazywa się Naomi Crisman. - Jak ją poznał? - Nie jestem pewna, ale myślę, że spotkali się na jakiejś imprezie dobroczynnej. - Powoli przychodziła do siebie, złowieszcza ciemność rozpływała się. - Josh jest... był filantropem. - Zobaczyła, jak policjanci wymieniają się spojrzeniami, i nagle zdała sobie sprawę, że przyjechali tutaj nie tylko, żeby przekazać złe wieści, ale żeby wyciągnąć od niej informacje. - Zna ją pani? - Ona spotykała się z moim mężem, detektywie - powiedziała i pociągnęła nosem, opłakując męża, który jej nie kochał. - To nie sprzyja nawiązywaniu przyjaźni. - Potarła oczy i wyczuła bandaże ukryte pod rękawami bluzy. - Dziękuję, że przyszliście powiedzieć mi o mężu... Będę chciała go zobaczyć, jeśli to możliwe... ale zadajecie mi tyle pytań, a wspomnieliście, że to może być morderstwo, prawda? - Nie mamy jeszcze pewności.
Rozdział 27
– Jasne. Beze mnie nie daliby sobie rady w wydziale osób zaginionych.
zdradzie. Nawet ją samą to zaskoczyło.
– Jennifer? – żachnął się Trynidad, spoglądając na malutki wodospad: woda spływała z
– Wątpię. Nie ma jeszcze wyników DNA, ale idę o zakład, że nie polizał koperty. Każdy

- Zawiodłem ją - powiedział po chwili.

- Chyba powinniśmy wracać - zaproponował
spotkała się z tobą. Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć
Bryan wzruszył ramionami.
Oczywiście, z daleka wyglądało to na przyjacielską
- Są inni. Wielu innych. I przybędzie jeszcze więcej - wygłosił.
Spojrzała na Bryana. - Musisz być ostrożny. Zapewne dysponujesz
220
Co jest we mnie nie tak, Dane? - zapytała
Wyjęła telefon z torebki, którą przedtem rzuciła
nawet sekunda zwłoki będzie kosztowała dziewczynę życie. Jessica
RS
- Do kogo zamierzasz dzwonić? - spytała nieco
- Ponieważ ty żyjesz - rzekła cicho. - Chwilowo możesz nie mieć
nigdy nie dostrzegałaś tego, co miałaś przed

©2019 www.ten-wciaz.nowaruda.pl - Split Template by One Page Love